kiedyś mogłam czuć, że to wszystko jest moje... kilka niewłaściwych ruchów i wszystko przepadło. najgorsze jest to, że mam jak zawsze zajebiste wyrzuty sumienia, a to ja się starałam, a on to zniszczył. moje serce jest teraz jak milion porozrzucanych po całym ciele żyletek, siedzących mi w mózgu i zabijających mnie od środka. zaczęłam mieć dreszcze jakiś czas temu i nie przechodzą. czy to już? umieram? bo jeśli tak, to nawet cię cieszę.
nieuleczalna choroba XXI wieku na którą musiałam zachorować
koniec z tym, nigdy więcej (zawsze mówię to samo...)